Jesteś tutaj:
Konferencja prasowa prezydenta Lecha Kaczyńskiego związana z aferą instrukcyjną była dla głowy państwa szansą na ucięcie raz na zawsze sporu wokół pisma, które z dyplomacją nie ma nic wspólnego.
Zaczęło się dobrze: prezydent wyglądał wprawdzie na zmęczonego i mówił charakterystycznymi dla siebie, przerywanymi zdaniami, jednak ułożenie rąk na stole (czyli:nie mam nic do ukrycia), a także biała koszula i krawat w żywym, błękitnym kolorze (rozświetlające twarz) można zapisać na jego konto in plus.
Lech Kaczyński bagatelizował sprawę ("nie bawi mnie patrzenie w oczy innym mężczyznom" - rzucone na odchodne) i powtarzał, że Radosław Sikorski nie miał realnych szans na objęcie stanowiska sekretarza generalnego.
To prawda - ale porównanie szans szefa MSZ do szans prezydenta na wygranie konkursu w skoku wzwyż na olimpiadzie w Londynie, nie powinno paść z ust Kaczyńskiego, który mógłby całą awanturę wygrać dzięki opanowaniu i podkreślaniu dobrej orientacji w polityce zagranicznej.
Należało powiedzieć, że to z nim rozmawiał Rasmussen, że kandydatura Duńczyka była potwierdzona w rozmowach z innymi przywódcami państw.
Co do samego Sikorskiego, prezydent mógł przywołać jego wypowiedzi przeczące o zamiarze kandydowania na stanowisko szefa NATO.
W końcu powinien przedstawić dziennikarzom zasady funkcjonowania dzisiejszej dyplomacji: jeśli możliwy kandydat (Sikorski) wielokrotnie przeczy w największych mediach (np. w "Gazecie Wyborczej"), że zamierza kandydować, "kanały nieformalne" czy działania dyplomatów polskich za granicą na nic się nie zdadzą.
Prezydent niepotrzebnie patrzył w bok (na ministra Piotra Kownackiego), co mogło sprawiać wrażenie, że to Kownacki ustalił wersję zdarzeń przedstawioną przez Kaczyńskiego.
Największym błędem prezydenta był wybuch śmiechu po "żarcie" o olimpiadzie i skoku wzwyż. Kpina w żywe oczy nie przystoi głowie państwa, a poza tym - Kaczyński nie jest postrzegany jako wesołek.
Dowcipy opowiadać może Donald Tusk. Lech Kaczyński powinien budować swój wizerunek osoby spokojnej i statecznej (pokłosie dawnego "szeryfa"), która w takiż sposób przeprowadzi Polskę przez kryzys. To jego główna strategia, jeśli chce ubiegać się o reelekcję.

© 2009 Dyzma.pl - Dyzma.pl Wizerunek publiczny, Marketing polityczny .